• ul. J. Długosza 7, 27-600 Sandomierz
  • (15) 832-52-45

Moja nowa szkoła

Wszystkie informacje o naszej szkole

Spójnia, listopad 2009

- Judyta wstawaj, śniadanie gotowe! usłyszałam głos mojej mamy, która właśnie weszła do pokoju. Leniwie wstałam z łóżka i poszłam do kuchni. Zjadłszy śniadanie zorientowałam się, że powinnam już wychodzić, a ja jeszcze nie byłam gotowa. Wpadłam do swojego pokoju i zaczęłam pośpiesznie wyjmować ubrania z szafy, po czym spakowałam kilka najpotrzebniejszych rzeczy do torby i wybiegłam z domu.

- Poczekaj, odwiozę cię! - krzyczał tata, który stanął w drzwiach.

Po pięciu minutach byłam już na miejscu. Moim oczom ukazał się napis "Collegium Gostomianum". Był to czarny napis na białym tle budynku mojej nowej szkoły. Usłyszałam:

- Cześć Judyta! Całe wakacje się nie widziałyśmy! Co tam słychać u ciebie? - mówiła pośpiesznie podekscytowana Majka.

- Znowu szkoła... wiesz jak to jest- odpowiedziałam wchodząc do środka.

- No tak.. Mam teraz biologię, śpieszę się. Powodzenia ! Do zobaczenia później!

- Dzięki - krzyknęłam oddalającej się Majce.

Pomyślałam wtedy, że ona to ma dobrze, zna już wszystkich i nie obawia się niczego.

Zadzwonił melodyjny, a zarazem denerwujący dzwonek i szybko udałam się do sali 36. Na początku nie mogłam jej znaleźć, ale w końcu dotarłam na miejsce, weszłam do środka. Oczywiście spóźniłam się, ale nie tylko ja. Za mną weszło jeszcze parę innych osób Moim oczom ukazała się moja klasa? Tak, nigdy bym nie przypuszczała, że to są ci sami ludzie, co dzień wcześniej na uroczystym rozpoczęciu roku szkolnego. W klasie panował dziwny nastrój, lekko nerwowy. Pani profesor od języka polskiego przywitała się z nami i opowiedziała kilka słów o sposobie nauczania na jej zajęciach Czy te wymagania są do osiągnięcia ? "Nie będzie łatwo" - powtarzałam sobie w myślach. Znowu zadzwonił dzwonek, tym razem na przerwę. Wyszliśmy przerażeni z klasy. Ciągle się zastanawiałam jacy są moi nowi znajomi.

Po kilku sekundach z tej zadumy wyrwało mnie pytanie Klaudii:

- Gdzie teraz mamy? - zapytała.

- Nie wiem, ale zaraz sprawdzę. W sali 75. Pójdziesz ze mną do sklepiku?

- Nie, ja idę do szatni, spotkamy się już na górze, ok?

- Dobrze. Już po chwili znalazłam się w ogromnej kolejce i przyglądałam się nowym ludziom ze szkoły. Wiele osób już znałam wcześniej przynajmniej z widzenia, ponieważ mieszkały na tym samym osiedlu co ja.

Z rozmyślania wyrwała mnie dziewczyna, która wbiegła do pomieszczenia: była ona średniego wzrostu, miała falowane, kasztanowe włosy. Ubrana była w jeansy i białą bluzę. Była zmieszana i nie wiedziała, co ma zrobić. Widać, że czegoś szuka.

- Ej, zgubiłaś coś? Może ci pomogę? - zapytałam.

- Tak, nie widziałaś może niebieskiego portfela? Na tej przerwie byłam tutaj po picie i wydawało mi się, że zabrałam go z sobą. Przed chwilą chciałam zapłacić za ubezpieczenie i spostrzegłam, że nie ma go nigdzie. Dlatego jeszcze raz przyszłam tutaj.

- Spokojnie, na pewno się znajdzie.

- Może, zapytaj pana Tadzia, czy go nie widział.

- Już pytałam.

- I co?

- Powiedział, że wzięłam go z sobą.

Po chwili Magda bo tak miała na imię, rozpłakała się. Można było spostrzec, że na jej twarzy maluje się strach, bała się bowiem, że nie znajdzie swojej zguby.

- Gdzie masz plecak ? Może tam jest?

Przeszukałyśmy cały plecak, jak również poszłyśmy do pani sprzątaczki sprawdzić, czy ona nie znalazła niczego na przerwie. Już myślałam, że nie znajdziemy i Magda będzie musiała się pożegnać z portfelem, kiedy przybiegła Karolina, w ręku trzymała coś niebieskiego: jak się okazało, był to portfel Magdy.

- Przepraszam, że nie oddałam ci go od razu ale nie mogłam cię znaleźć. Dopiero przed chwilą Maciek powiedział mi, że jesteś koło sali gimnastycznej i czegoś szukasz. Zorientowałam się, że pewnie portfela, który przez przypadek włożyłaś do mojej torebki.

- Ha ha, Dzięki, ale gapa ze mnie. Dzięki Judyta! - odpowiedziała uśmiechnięta Magda.

- Nie ma za co, przecież nic nie zrobiłam.

- Jak to nie, szukałaś ze mną po całej szkole. Jeszcze raz wielkie dzięki.

Przez parę minut jeszcze rozmawiałyśmy. Okazało się, że dziewczyny są z równoległej klasy. Mogłabym z nimi dłużej tam stać, jednak pożegnałam się i pośpiesznie poszłam do sali 75. Kiedy doszłam, zadzwonił dzwonek. Pani profesor jeszcze nie było, dlatego podeszłam do stojącej obok okna grupki dziewczyn, zauważyłam, że z nimi była Klaudia.

- Co cię tak długo nie było? - zapytała.

- A długa historia, później ci opowiem.

- Poznaj dziewczyny to są Paulina, Kinga, Weronika, Anka i Gośka.

- Cześć, jestem Judyta. - powiedziałam i przywitałam się z każdą dziewczyną.

"Ciekawe jakie one są?" Postanowiłam, że muszę je lepiej poznać.

Jednak niedługo trwała nasza rozmowa, ponieważ przyszła nasza wychowawczyni, więc wszyscy weszliśmy do klasy. Nasza pani opowiedziała nam o historii szkoły i jej tradycji, jak i o panujących zasadach. Każdy z nas w paru zdaniach opowiedział o sobie i z jakiej jest szkoły. Oczywiście z mojej było najmniej, bo reszta wybrała inne licea ze względu na lepszy dojazd. Chociaż spostrzegłam, że dużo osób jest spoza Sandomierza.

- Kolejny dzwonek...

Mijała lekcja za lekcja przerwa za przerwą i w końcu zadzwonił ostatni dzwonek. Wybiegłam ze szkoły. Przez pozostałą część dnia odpoczywałam przed telewizorem, po czym umyłam się i położyłam wcześniej spać, bo jutro przecież znowu miała być szkoła.

AW