• ul. J. Długosza 7, 27-600 Sandomierz
  • (15) 832-52-45

Historia budynku

Wszystkie informacje o naszej szkole

Marek Juszczyk

Collegium Gostomianum to bezsprzecznie jeden z najważniejszych zabytków Sandomierza. Wzniesione w miejscu starej osady z parafią św. Piotra jest świadkiem intelektualnej przeszłości miasta. Kolegium było jedną z pierwszych szkół średnich nowego typu, jakie z powodzeniem wprowadzał między innymi zakon jezuitów nie tylko na obszarze Polski. Wzgórze, na którym wzniesiono kolegium, ma odległą historię osadniczą. Dość wspomnieć, że w wyniku kilkuletnich badań archeologicznych odkryto na wzgórzu ślady osadnictwa neolitycznego, kilkufazowego, wczesnośredniowiecznego osadnictwa poprzedzającego powstanie kościoła św. Piotra, aż po cmentarzysko średniowiecznej osady, a następnie dzielnicy miejskiej przy funkcjonującej od początku XII w. farze św. Piotra. Rozwijająca się w XI i XII w. osada stopniowo w ciągu XIII w. zajęła dzisiejsze wzgórze miejskie i umocniona została obwałowaniem przed 1286 r. Tę już w pełni wykształconą osadę objęła lokacja księcia Leszka Czarnego. Na wzgórzu Collegium Gostomianum nieco inaczej ukształtowanym, zwłaszcza znacznie bardziej urwistym, w końcu XIV w. stał orientowany kościół św. Piotra, istniały niewątpliwie jakieś zabudowania przykościelne, plebańskie, zapewne dom proboszcza, zabudowania gospodarcze wraz z ogrodem, warzywnikiem itp. Po krawędzi wzgórza przebiegała, wznosząca się od Bramy Lubelskiej, wschodnia linia murów obronnych, których relikty dziś spotykamy między innymi w budynkach przy ul. Tkackiej 2 i Katedralnej 7. Historia Sandomierza spotyka się z historią zakonu jezuitów od 1595 r., gdy proboszcz kościoła św. Piotra, Kacper Cichocki, został kanonikiem prebendy mydłowskiej. W późniejszym akcie umowy z jezuitami Cichocki mówi o jego wielkiej wdzięczności dla tego zgromadzenia, spośród którego miał nauczycieli i kierowników duchowych. W połowie XVI w. Sandomierszczyzna była jednym z prężniejszych ośrodków innowierczych. Dość wspomnieć o arianach i akademii ariańskiej w Rakowie, drukarni w Baranowie Sandomierskim, kaplicach - zborach w Ublinku i Ujeździe. Jednocześnie w końcu tegoż stulecia zaznacza się wyraźny wpływ kontrreformacji. Hieronim Gostomski, wojewoda poznański i starosta sandomierski, niedawno nawrócony na katolicyzm, podjął decyzję o fundacji kolegium jezuickiego w Sandomierzu. W zamiarze tym popierał go biskup krakowski Bernard Maciejowski, a pośredniczył w kontaktach Kacper Cichocki. W 1602 r. fundacja była już przygotowana, a proboszcz kościoła św. Piotra podpisał akt "Ugody" z jezuitami, na mocy którego oddał w zarząd jezuitom kościół, dom plebański wraz z placem, ogrodem i budynkami na wybudowanie kolegium. Do Sandomierza początkowo przybyło dwóch księży, którzy zamieszkali przy kościele św. Piotra. W następnym 1603 r. w Sandomierzu było już trzech jezuitów, którzy przygotowywali środki na budowę kolegium. Być może tym trzecim jezuitą był budowniczy, który przygotował "informację" do sporządzenia projektu. W tym samym roku proces fundacyjny został ukończony i potwierdzony. Król Zygmunt II zatwierdził akt "Ugody" między Cichockim a jezuitami, zrzekając się prawa prezentowania proboszczów kościoła św. Piotra, a Bernard Maciejowski, biskup krakowski, na prośbę Jana Konarskiego, pierwszego przełożonego jezuitów w Sandomierzu, oddał kościół św. Piotra na warunkach ugody jezuitom. Jednocześnie zostały rozpoczęte prace, poświęcono kamień węgielny i wmurowano tablicę fundacyjną w kościele, skąd po jego zniszczeniu w XIX w. przeniesiona została na południowy ryzalit wschodniego skrzydła kolegium. Pierwsi jezuici przygotowali dla siebie dom, który w trakcie prowadzonych badań architektonicznych określono mianem "I domu jezuickiego". Jego rzut zaznaczony został na tzw. "I planie paryskim", wykonanym zapewne na podstawie wzmiankowanej już informacji o terenie. Projekt kolegium wykonano w Rzymie i przesłano do Sandomierza do realizacji. Na projekcie, w południowo-wschodnim narożniku projektowanej budowli linią przerywaną, taką, jaką zaznaczono rzut kościoła św. Piotra, wrysowano rzut budowli, w przestrzeni której mieści się "refektarz". Rzut pokrywa się z pozostałościami murów zachowanych w różnej wysokości: ściana południowa zachowana jest tylko w poziomie piwnic, ściany wschodnia i zachodnia w poziomie suteren, natomiast ściana północna zachowała się niemal w pełnej wysokości wraz z kominem, na którym widnieją relikty dekoracji w postaci sgraffitowych bonii. Zasięg "I domu" potwierdzają: 1. Materiał użyty do budowy fundamentów, które wykonano z szarego, mocno skrystalizowanego wapienia (pozostałe fundamenty wykonano z wapienia białego, stosunkowo miękkiego, ze złóż w okolicach Puław i Janowca). 2. W węzłach ściany północnej, po stronie lica zewnętrznego na wszystkich kondygnacjach zachowały się narożniki zewnętrzne "I domu" (obecna ściana południowa korytarza w ryzalicie południowym). 3. W poziomie obecnego piętra, w dawnej ścianie północnej widoczny jest fragment otworu lub wnęki zapewne okrągłej, która pierwotnie była elementem dekoracyjnym elewacji attyki. 4. Ponad dach "I domu" wystawał zachowany dekorowany komin.

na początek

Relikt dekoracji ściany attykowej i dekorowany komin są najlepszym dowodem na istnienie "I domu". Należy również zwrócić uwagę na odmienne formy okien w pom. nr 19/V dawnego refektarza. "I dom" miał cztery kondygnacje: piwnice, przyziemie, piętro i wysokie piętro attykowe. Wysokość kondygnacji piętra zamykała się poniżej przykryć pomieszczeń obecnego parteru. Piętro attykowe sięgało nieco powyżej zachowanej ścianki kolankowej, powyżej stropów nad I piętrem, w poziomie obecnej kondygnacji poddasza. "I dom" dostępny był z zewnątrz tak od strony zachodniej, jak i od północy, gdzie odkryte z zamurowań wejście miało węgar od strony zewnętrznej (od pom. nr 18) i rozglifienie do wnętrza domu (do pom. nr 25/26). Analiza uzyskanych w trakcie badań informacji potwierdza dostępność domu z zewnątrz od strony zachodniej, mimo że różnica wysokości progu do terenu wynosi do 4 m. Wzgórze Collegium Gostomianum miało wówczas mniejszą powierzchnię szczytowego plato i urwiste stoki w kierunku wschodnim i południowym. Znakomitym źródłem w tym względzie jest "I plan paryski", na którym Michał Hintz zaznaczył "po linii "C" - "D" (spadek terenu wynosi 18 łokci, tj. ok. 6-7 m), co wskazuje na istnienie w tym miejscu dość stromej skarpy. W pomieszczeniu dawnego krużganka w dnie wykopu zwrócono uwagę na linię styku płytko zalegającego calca w pobliżu północnej ściany krużganka i ciemnej warstwy nasypowej, sięgającej posadzki poziomu suteren. Zasyp powstał po wzniesieniu pom. nr VI - znajdują się w nim zabytki od średniowiecza po czasy nowożytne. Dom wzniesiono prawdopodobnie z zamiarem włączenia go w projektowany zespół kolegium. Tę hipotezę potwierdza struktura ściany zachodniej w poziomie suteren. Ścianę zbudowano z gruzu kamienno-ceglanego z dwustronnym oblicowaniem cegłą z warstwami wyrównawczymi w co piątej warstwie (ok. 50-60 cm). W oblicowaniu wyprowadzono opory sklepień oraz związane otwory. W 1604 r. przybył do Sandomierza budowniczy jezuicki Michał Hintz. Zastał wówczas omówiony wyżej dom i założone fundamenty pod budowę kolegium. Praktyką zakonu było utrzymywanie zespołów projektantów - architektów wykształconych w Rzymie, którzy wykonywali plany budowlane kościołów i klasztorów w oparciu o nadesłane informacje o warunkach terenowych. Taką praktykę zastosowano m.in. dla kolegiów w Nieświeżu, Lublinie czy Lwowie. Zakon utrzymywał także zespół budowniczych, którzy realizowali przygotowane projekty, kierując budową w terenie. "I projekt" zatytułowany "Collegii Sandomiriensis" przechowywany jest w Bibliotece Narodowej w Paryżu. Plan zawiera projekt kolegium składającego się z dwu skrzydeł, flankujących od wschodu i od południa istniejący kościół św. Piotra. "I dom" włączono w projektowany zespół. Budynek główny - skrzydło południowe, zaprojektowano jako prostokąt z dwoma wewnętrznymi dziedzińcami otwartymi w kierunku południowym. Miał on na parterze ciąg otwartych krużganków i jednotraktowy układ pomieszczeń wzdłuż boków dziedzińca. Piętro rozplanowano w układzie dwuipółtraktowym z korytarzem pośrodku. Zachowane skrzydło wschodnie rozplanowano na rzucie wydłużonego prostokąta z ryzalitowym zamknięciem od strony północnej, układ przestrzenny półtoratraktowy, z korytarzem od strony dziedzińca. Kompleks zabudowań kolegium zamknięty był w narożniku południowo-wschodnim trójkątnym podwórzem z zabudowaniami gospodarczymi. Narożnik ten, wysunięty nad urwisko wąwozu i skarpy, najpewniej pełnił rolę bastionu artyleryjskiego oraz mieścił ubikacje. Na rzucie tym Michał Hintz zanotował swoje uwagi, określając odległość projektowanego i realizowanego zespołu od kościoła św. Piotra, spadki terenu oraz miejsca założonych już fundamentów. Najistotniejsza jest uwaga, w której informuje, że nie może się podjąć budowy ze względu na duży spadek terenu bez nakładu poważnych środków. Uwaga ta zaciążyła na decyzji przeprojektowania kolegium w Sandomierzu. Przechowywany w jednym zespole akt z "I projektem" tzw. "II projekt paryski" obejmuje plansze przedstawiające rzuty kolegium oraz ich lustrzane odbicia. Istotne zmiany w stosunku do "I projektu" zaszły tylko w skrzydle klasztornym. Gmach południowy zaprojektowano na rzucie prostokąta z krótkimi wysuniętymi w kierunku północnym ryzalitowymi skrzydłami. Skrzydło obejmuje z trzech stron prostokątny dziedziniec, oddzielony od placu kościelnego murem. Układ wnętrz półtoratraktowy na parterze i dwuipółtraktowy na piętrze.

na początek

Od momentu pojawienia się "II projektu" budowa kolegium została poprowadzona w dwóch zasadniczych etapach: do 1609 r., roku śmierci Michała Hintza i rok później, fundatora Hieronima Gostomskiego. Drugi etap wyznaczają daty śmierci drugiego rektora kolegium ks. Adriana Radzymińskiego w 1615 roku i Kacpra Cichockiego w 1616 r. Archiwa jezuickie podają, że w ciągu czterech lat (1604-1608) pierwsza część gmachu została wzniesiona, a już po śmierci Hintza i Gostomskiego, dzięki zapisowi syna Hieronima - Jana sumy 7000 florenów płatnych po 1000 florenów rocznie, wyprowadzona została pod dach dalsza część kolegium, w którym mieściło się 20 sal i komnat. Po śmierci Kacpra Cichockiego w 1616 r. proboszczem kościoła św. Piotra został Mikołaj Leopoldowicz (1616-1639). Za jego probostwa pojawia się w Sandomierzu świetny architekt jezuicki Giacomo Briano. Zaprojektował on w Sandomierzu w 1618 r. dwie ośmioboczne kaplice przy kościele św. Piotra. Kaplice zaprojektowano dla fundatora kolegium Hieronima Gostomskiego i Jakuba Boboli, podczaszego sandomierskiego. Bobola w 1623 r. legował sumę 10 000 florenów na budowę kaplicy przy kościele św. Piotra i na założenie konwiktu dla niezamożnej młodzieży szlacheckiej. W 1636 r. proboszcz kościoła św. Piotra Mikołaj Leopoldowicz założył i funduszem opatrzył seminarium dla archidiakonatu sandomierskiego, oddając go w zarząd zgromadzeniu jezuitów. Budynek seminarium wzniesiony został wzdłuż północnej granicy placu. Rodzaj fundacji z lat po 1615 r., kaplice, konwikt i wreszcie seminarium, najlepiej poświadczają zakończenie prac budowlanych głównych gmachów kolegium i rozpoczęcie działalności edukacyjnej na ok. 1615 rok. Michał Hintz wprowadził w trakcie budowy zasadę punktowego fundamentowania. Polegała ona na posadowieniu wyższych kondygnacji na systemie filarów spiętych arkadami, natomiast ściany działowe w poziomie piwnic były cienkie, posadowione płytko i stanowiły tylko przegrody pomiędzy pomieszczeniami. Celem zastosowania takiego systemu było zabezpieczenie konstrukcji budowli od ruchów osuwiskowych skarp i posadowienia na calcu lessowym. Jeszcze w 1637 r. mury kolegium od strony Wisły były zagrożone tak, że król Władysław IV musiał pospieszyć z pomocą, przeznaczając 2000 florenów rocznie z dochodu z wsi królewskiej Mokoszyn na wykonanie murów oporowych od strony Wisły. W następnym roku zagrożenie zostało zażegnane, ale prace trwały jeszcze do 1642 r. Zachowane skrzydło wschodnie jest krótsze w stosunku do planowanego. Decyzję o jego skróceniu podjęto w trakcie realizacji. Potwierdzają to: cienka, wstawiona jako niezamierzone wcześniej zamknięcie korytarza ściana północna w poziomie piwnic oraz - w poziomach suteren i parteru - obecne wejścia do pomieszczeń traktu wschodniego w pawilonie północnym. Otwory te zostały wtórnie rozkute i "odwrócone" z pierwotnych otworów okiennych. Zachowany tynk pod zamurowaniami zmieniającymi ww. okna na drzwi wskazuje, że decyzję o skróceniu skrzydła wschodniego i pawilonowej formie na jego północnym krańcu podjęto stosunkowo późno, może właśnie po śmierci Michała Hintza i fundatora Hieronim Gostomskiego, tj. w latach 1610-1615. Również ściany południowa i północna pomieszczeń traktu wschodniego nie są związane z ich ścianą zachodnią. Omówionych wyżej zmian nie należy traktować jako odrębnej fazy budowlanej, lecz jako etap budowlany, w trakcie którego zrealizowano to wszystko, co było zaplanowane, tyle że w nieco innym miejscu. Najpóźniej, wraz z omówionymi zmianami związanymi ze skróceniem skrzydła wschodniego, zrealizowana została zachowana częściowo eliptyczna klatka schodowa zajmująca przestrzeń w północno-zachodnim narożu pawilonu północnego. Potwierdzają to badane węzły w ścianie północnej (pom. nr 18) w poziomie suteren. W miejscu okna istniały drzwi dawnego głównego wejścia do budynku szkolnego, obecnie zrekonstruowane. Północny odcinek (pom. nr 18) stanowił "wiatrołap" i śluzę, z którego dostępna była eliptyczna klatka schodowa. Na parterze, w ścianie wschodniej (pom. nr 42) jest rozwarstwienie murów, które w trakcie badań analizowano jako jedyny argument przeciwko jednorodności klatki schodowej z murami kolegium. Autor badań w wyniku analizy warsztatowej realizacji budowy stwierdził istnienie dwóch zespołów budowlanych - wznoszącego mury i wykonującego sklepienia i uważa, że widoczne rozwarstwienie murów jest śladem zmiany zespołu, który w przygotowaną przestrzeń wstawił klatkę schodową. Schody prowadziły na piętro, co potwierdzają negatywy stopni zachowane w ścianie północnej (pom. nr 42/7). Schody wzniesione w trakcie I fazy budowlanej (1604-1615) i w jej drugim etapie (1619-1615) są najstarszą i odosobnioną tego typu konstrukcją w Polsce. Pierwotnie pierwsze piętro pawilonu północnego mogło mieć podział taki jak w kondygnacjach niższych. Potwierdza to istnienie w ścianach korytarza "grub" do palenia w piecach, które w kondygnacji piętra kulminowały dwoma potężnymi kominami. Późniejsze inwentaryzacje St. Zawadzkiego z 1787 r. i Orłowskiego z 1816 r. przedstawiają przestrzeń piętra pawilonu północnego jako dużą salę, którą utożsamiać należy ze znaną ze źródeł aulą szkolną, pełniącą również rolę sali teatru szkolnego. Sala ta powstała w trakcie remontu kolegium po pożarze w 1656 r., co wiązało się z przebudową dachu i zwieńczenia tej części budynku. Wraz ze wznoszeniem murów kolegium wykonano system ogrzewania oparty na "grubach" - wykonanych w grubości ściany wewnętrznych paleniskach otwartych do korytarza, z którego je obsługiwano i do pieców przystawionych od strony pomieszczeń oraz do kanałów dymowych. Zachował się prawie komplet tych urządzeń w kondygnacjach suteren i parteru, na piętrze jedynie ich ślady. Poza jednym przypadkiem nie natrafiono na fundamenty pieców. "Gruby" i piece zlikwidowano w trakcie remontów i przeróbek wykonywanych w związku z przeznaczeniem niektórych pomieszczeń dla urzędów i instytucji, zwłaszcza w latach sześćdziesiątych XIX w. W poziomie suteren (pom. nr 20/V) odsłoniętym z zasypów natrafiono na negatyw paleniska kuchni klasztornej. Czytelny był poziom paleniska i negatyw okapu. Zachowały się także "portki" kanału dymowego. Palenisko umieszczone było na glinianej wymurówce nad sklepieniem, pod którym była mała piwniczka. W jej sklepieniu pod paleniskiem wykonany był otwór zapewniający dopływ powietrza, przez który usuwano popiół. Wnętrza budynku nakryte były zachowanymi sklepieniami, z wyjątkiem sal szkolnych na piętrze i piętrze attykowym. Sklepienia kolebkowe z lunetami i krzyżowo-kolebkowe ozdobione były wykonanymi w zaprawie "drutami" i wspornikami o różnych formach typowych dla form popularnych w początku XVII w. Sale szkolne oświetlone były oknami, których pierwotną wielkość odsłonięto w trakcie badań. Wydobyte z XIX-wiecznych zamurowań otwory okienne były szersze i znacznie wyższe.

na początek

Stolarka okienna była typu krosnowego, dwuskrzydłowa, skrzydła okienne miały szprosowy podział na drobne kwatery. Korytarze w poziomie sutereny doświetlane były niewielkimi okienkami, których przesklepione szyje otwarte były obszernymi podokiennikami do wnętrza korytarza. Przesklepienie szyi mieściło się w grubości muru podokiennika okien parteru i przebijało sklepienie suteren. Okna te zabezpieczone były kutymi kratami. W trakcie prac remontowych przywrócono pierwotną wielkość otworów okiennych, natomiast stolarka okienna jest nowoczesna, zespolona 6-8 kwaterowa stylizowana. Układ komunikacyjny w Collegium Gostomianum był na przestrzeni obu skrzydeł zintegrowany. Ciągi korytarzy w obu skrzydłach przebiegały na jednym poziomie. Korytarze pomiędzy kondygnacjami łączyły klatki schodowe. Skrzydło wschodnie obsługiwały eliptyczne schody w pawilonie północnym oraz dwa ciągi schodów w ryzalicie południowym. Jeden odcinek łączył piwnice, udostępniając ich najniższą kondygnację z poziomu parteru. Drugi łączył parter z piętrem attykowym. Ten nie zachował się. Znamy go z ikonografii i badań. Schody między parterem a wyżej położonymi kondygnacjami były typu rozdzielnego. Składały się z czterech odcinków biegów. Zaczynały się odcinkami biegów pojedynczych z poziomów parteru i piętra, natomiast z poziomów podestów międzykondygnacjowych biegi rozdzielone wyprowadzały na piętro i poddasze. Istniały także schody w skrzydle południowym w jego zachodnim pawilonie, a po 1656 r. wykonano także krużgankowe połączenie z kościołem. Funkcjonowały też schody o znaczeniu gospodarczym. Od wschodu, przy pawilonie północnym, było zejście do piwnic wprost z poziomu terenu. W skrzydle południowym, w pomieszczeniu suteren sąsiadującym z kuchnią klasztorną były schody wyprowadzające na poziom dziedzińca od południowej strony zespołu. Gmachy zwieńczone były zachowaną attyką. Kondygnacja attykowa powtarzała układ przestrzenny niższych kondygnacji. Oświetlona była szeregiem okien. Pomieszczenia sal nakryte były stropami, w korytarzu zamierzono zbudować sklepienie, tylko w części wykonane. Ściana attyki dzielona jest na przęsła opilastrowanymi filarkami zwieńczonymi prostym gzymsem i kulą. Ściana między pilastrami ma płycinową arkadę i okno. Odcinki ściany attykowej wieńczą esowe gzymsy. Pawilon północny po 1656 r. zwieńczył wysoki szczyt o wolutowych spływach. Skrzydła kolegium nakryte były dachami pogrążonymi, podbitymi gontem. Wspólna, wzdłużna kalenica wyznaczała punkt najwyższy, od którego odchodziły kalenice poprzeczne z dachami dwuspadowymi. Woda z koszy połaci dachowych odprowadzana była na zewnątrz przez sklepione otwory do rzygaczy lub rynien. Elewacje malowane były na kolor oliwkowo-ugrowy, gzymsy na kolor ceglastoczerwony, miały pseudo-graffitowe opaski wokół okien. W trakcie badań nie natrafiono na ślady malowanych boniowań przypuszczalnie dekorujących naroża gmachów kolegium. Ściany wieńczył profilowany gzyms, którego fragment zachowany jest przy pawilonie północnym. Obecny profil gzymsu zapewne pochodzi z II połowy XVII w. Wspominane w literaturze wieże związane z gmachem kolegium, w tym zegarowa, w trakcie badań nie zostały zlokalizowane, niewykluczone, że były to drewniane, lekkie nadbudowy. W ciągu następnych dziesiątków lat miały miejsce fundacje, które stopniowo uzupełniały zabudowę zespołu. Po północnej granicy placu, w obniżeniu obecnego ogrodu stał budynek seminarium fundowanego przez księdza Mikołaja Leopoldowicza. Był to budynek piętrowy, zwieńczony attyką podobną do attyki kolegium. Jego forma i rzut znane są z pomiaru Orłowskiego z lat 1816-1818. Niewątpliwie przy kościele św. Piotra istniały jakieś zabudowania parafialne, jak dom proboszcza i budynki gospodarcze. Taki stan i układ zabudowy zastały działania wojenne potopu szwedzkiego. Został on zilustrowany przez Dahlberga w 1656 r. Rysunek przedstawia usytuowane na wysokiej skarpie gmachy o 4-6 kondygnacjach, z kilkakrotnie załamującymi się skrzydłami, zwieńczonymi attyką. Widok ten daje pojęcie o wielkości i miejscu usytuowania zabudowań.

na początek

Potwierdza także fakt przebudowy attyki nad pawilonem północnym po zniszczeniach potopu, nad którym nadbudowano barokowy szczyt, wykorzystując w tym celu zachowane segmenty ściany attykowej. W tej fazie powstała duża sala (aula szkolna) zajmująca przestrzeń całego piętra pawilonu północnego. Sala miała wysokość półtora kondygnacji, pełniła rolę sali teatralnej i auli szkolnej. Jej pierwotna wysokość czytelna jest w części poddasza. Sala nakryta była płaskim stropem podbitym do belek tramowych ścinających narożniki (w trakcie badań zachowane były tylko gniazda oparcia belek). Na tramach opierała się więźba dachowa. Wnętrze sali "rozbite" było dwiema potężnymi kominami. Sala była pomieszczeniem reprezentacyjnym i mogła być ozdobiona np. polichromią na stropie. Przeprowadzone badania architektoniczne nie objęły programu badań tynków na obecność polichromii, jedynie wszystkie odkrywki były poprzedzone rozpoznaniem stratygrafii tynków i warstw malarskich. Kolorystyka wnętrz z racji funkcji szkolnej była bardzo prosta - białe lub jasnougrowe ściany i wąskie, szare, obwiedzione niebieskim lub czerwonym paskiem "brudniki" w korytarzach. Zniszczony w 1656 r. kościół św. Piotra odbudowany został wspólnymi siłami parafii i jezuitów w 1677 r. i poświęcony na nowo przez bpa. Mikołaja Oborskiego, sufragana krakowskiego. Wówczas najpewniej wykonano krużgankowy trakt łączący pawilon zachodni skrzydła południowego z kościołem. W niezmienionej formie sandomierskie kolegium funkcjonowało do początku XIX w. Poświadczają to wspomniane już inwentaryzacje Zawadzkiego i Orłowskiego. Po kasacie zakonu jezuitów w 1773 r. kolegium przeszło w zarząd Komisji Edukacji Narodowej z przeznaczeniem na szkołę. Również rozwiązano Seminarium Duchowne, klerycy zostali przeniesieni do Krakowa i Kielc, a "kilku pozostawionych do posługi kleryków zamieszkało w domu księży emerytów". Kolegium i kościół św. Piotra, z którego w 1714 r. przeniesiono parafię do kolegiaty, zaczęły popadać w ruinę. W księgach podatkowych i kasowych miasta znajduje się informacja o zakupie przez Józefa Walezego, hrabiego Ossolińskiego, wojewodę podlaskiego, od Komisji Edukacji Narodowej "domu murowanego zwanego konwiktem będącego wcześniej własnością Jezuitów". Tam też znajdujemy opis zabudowy placów dawnego kolegium i seminarium; "...Seminarium na cmentarzu św. Piotra murowane, ogród i w podwórzu stajnie (...) kolegium Ex Jezuicki ze szkołami: ma podwórze, stajnie i ogródków małych dwa". W "Lustracji miasta Sandomierza i starostwa Sandomierskiego" z 1789 r. czytamy, że w rejonie kolegium "...mur na kilka sążni zniesiony" oraz że "od opłożenia się góry opadłe (mury obronne, p. M.J.) zastępują teraz mury i budynki kanoniczne jako: Kolegii a Collegie zaś ku górze nad przedmieściem Rybitwy zwanym, w znacznej części murów i Furtki tam będącej Zamiejska tytułowanej zrujnowanie w roku 1739 przez Moskalów nastąpiło". W 1801 r. bractwo Najświętszej Marii Panny Niepokalanie Poczętej zostało przeniesione do kolegiaty z kaplicy znajdującej się przy drzwiach kościoła św. Piotra, a sam kościół został przez rząd zamieniony na magazyn zbożowy. W 1813 r. pożar zniszczył kolegium, kościół i seminarium. Opis pożaru oraz stan obiektu znajdujemy w Aktach Miasta Sandomierza. "...w roku 1813 (...) władze austriackie będące podówczas wojskiem zaprzyjaźnionym, czyli danym w pomoc armii francuskiej przeciw Rosji, wracając do swoich krajów w kolegium pojezuickim uformowali szpital dla chorych żołnierzy. Ci przez nieostrożność w miesiącu kwietniu wzniecili pożar, a tak kościół i całe kolegium w perzynę zostało obrócone, pozostały tylko mury, których część, gdzie szkoły utrzymują. Komisja edukacyjna dachem nowym skryła, reszta zaś murów kolegium i kościoła bez dachu odtąd zostaje, a w tych murach, z niebezpieczeństwem wprawdzie utrzymują się odtąd areszt Sądu Policji poprawczej". Akta miasta zawierają także informację o propozycji wyremontowania budynków i oddania ich na biura i urzędy "...dla których o wygodne pomieszczenia już teraz jest trudno, nadto gmach ten stał by się ozdobą miasta". W 1820 r. rozebrano mury zniszczonego przez pożar w 1813 r. kościoła, a materiał wykorzystano do przebudowy skrzydła południowego kolegium na pałac biskupi. Potwierdza to zapis z 1820 r. "...tylko mury zostały, które teraz są przeznaczone na rezydencję biskupa, który przedsięwziął onych wystawienie. Kościół zaś zupełnie zniesiony".

na początek

W roku 1821, jak podaje "Opis czteroletnich działań Komisji Województwa Sandomierskiego" sporządzony przez Ignacego Badeniego, prowadzono prace przy adaptacji ocalałych budynków na szkoły i mieszkanie biskupa. Biskup otrzymał do dyspozycji sumę 85 000 zł z przeznaczeniem na "lokację biskupa i seminarium oraz restaurację pawilonu jednego na szkoły wydziałowe". Sale szkolne i mieszkania zajmowały parter i pierwsze piętro istniejącego skrzydła, w suterenach zaś w niezachowanym obecnie skrzydle południowym mieściły się cele więzienne Sądu Policji Poprawczej, mieszkanie inspektora i służby więziennej oraz kuchnie. Po przeniesieniu więzienia do zamku, co ostatecznie nastąpiło w 1818 r., w gmachu pojezuickim umieszczono biuro konsystorza diecezji sandomierskiej. Od 1822 r. kilkakrotnie podejmowano próby odbudowy zespołu z przeznaczeniem jego części na pałac biskupi. Wykonano serie projektów: H. Szpilowski w 1822 r., J. Suchecki budowniczy sandomierski w 1835, 1836 i 1841 r. Nawet odbudowano pawilon zachodni skrzydła głównego, który planowano przeznaczyć na Seminarium Duchowne. Z biegiem lat projekt przeznaczenia południowego skrzydła kolegium na pałac biskupi mimo prób upadł. W skrzydle południowym mieściły się już tylko składy, wozownie i obory, a niewykończony pawilon zachodni przestał w ogóle istnieć. W 1862 r. wzniesiono opodal kolegium istniejący pałac biskupa i siedzibę konsystorza. Wobec wielu użytkowników, często się zmieniających, zniszczenie następowało o wiele szybciej, co znajduje odbicie w XIX-wiecznych źródłach, w których najczęściej pojawiające się napisy przedstawiają kolegium jako wielką ruinę, mówią o walących się sklepieniach i ścianach. Te kalendarzowo przedstawione dzieje kolegium w XIX wieku znajdują odzwierciedlenie w materiale uzyskanym w trakcie badań. Były to prace o charakterze remontowym i adaptacyjnym, lecz bardzo istotne dla obecnego stanu technicznego obiektu. W czasie remontu realizowanego po pożarze 1813 r. zmieniono formy okien, zlikwidowano XVII-wieczny system ogrzewania i wprowadzono piece kaflowe. Przy tej okazji wszystkie kanały dymowe "grub" zostały zasypane wszelkim śmieciem i zamurowane. Kanały dymowe dla nowych pieców wykuwano w sposób urągający wszelkim zasadom, np. podcinano opory sklepień, nadproży drzwi itp. Takie doraźne remonty w rzeczywistości miały destrukcyjny wpływ na stan techniczny obiektu. Ważniejsze przebudowy miały miejsce od lat 60. XIX w. Znana jest z przechowywanego w Archiwum Państwowym w Sandomierzu projektu przebudowy akcja budowlana, w trakcie której zrealizowano podział pawilonu północnego na poziomie piętra wraz z likwidacją eliptycznej klatki schodowej od poziomu parteru. Wykonano nową klatkę schodową przy pawilonie północnym i salę na piętrze na całą szerokość budynku. Sala ta, wykonana w środkowej części skrzydła wschodniego, miała być przeznaczona na kaplicę prawosławną. Wykonano także nową klatkę schodową w ryzalicie południowym skrzydła wschodniego oraz przebicia między pomieszczeniami narożnymi w części południowo-wschodniej skrzydła (z pom. nr 25/26 do pom. nr 27 i z pom. nr 35 do 37). Projektowano także szereg lekkich konstrukcji, których nie zrealizowano. Przed 1899 r. w południowo-wschodnim narożniku niezachowanego skrzydła wzniesiono budynek ubikacji, który przetrwał do 1938 r. W tym też czasie rozebrana została klatka schodowa komunikująca skrzydło szkolne i klasztorne od poziomu parteru w górę. Wykonano także nową więźbę dachową, likwidując pomieszczenia piętra attykowego. Ten zakres prac ukończono przed 1911 r. Kolejny etap prac miał miejsce w latach 20. XX w. wraz z utworzeniem seminarium nauczycielskiego. Wybudowano wówczas schody między parterem i piętrem w korytarzu pawilonu północnego i z parteru do suteren w połowie korytarza skrzydła wschodniego.

na początek

Dla tych ostatnich wykonano podbicie ścianą w korytarzu piwnicy (pom. nr 5). Wszystkie wymienione prace zostały zrealizowane i w znakomitej większości zachowały się do czasu ostatniego remontu. W okresie międzywojennym w kolegium miał siedzibę Powszechny Uniwersytet Regionalny im. Stanisława Konarskiego. W czasie okupacji gmach zajmowały instytucje wojskowe, a w miejscu nieistniejącego skrzydła wybudowano ciąg wiat drewnianych, które po wojnie rozebrano. W latach 1949-1951 wymieniono drewniane schody w ryzalicie południowym na betonowe oraz tynki na elewacji zachodniej i wewnątrz na ścianie zachodniej korytarzy na wszystkich kondygnacjach. Cementowe tynki, położone na izolowanym lepikiem murze, spowodowały bardzo silne zawilgocenie ściany i zniszczenie lica muru ceglanego. W takim stanie gmach przetrwał do jesieni 1986 r., kiedy podjęto prace udostępniające i badawczo-projektowe, a następnie zabezpieczająco-remontowe. Autorem projektu koncepcyjnego remontu i adaptacji Collegium Gostomianum, który Rada Konserwatorska przy Generalnym Konserwatorze Zabytków oceniła bardzo wysoko, był inż. arch. Marek Kwieciński z Terenowej Pracowni Projektowej PKZ w Sandomierzu. Inżynier Kwieciński wykonał także etap ZTE remontu Collegium Gostomianum. Kompletny projekt wykonał mgr inż. arch. z pracowni projektowej PKZ w Kielcach. Charakter architektury kolegiów jezuickich warunkowany był nie tylko regułą zakonu, ale przede wszystkim warunkami miejsca, w jakim miał powstać, także dyspozycjami fundatora. Zakon jezuitów powstał stosunkowo późno, a charakter jego działalności wiązał go z miastem. Było to częstym powodem, że jezuici otrzymywali prace ograniczone istniejącą już zabudową. Warunki fizjograficzne i usytuowanie kościoła św. Piotra pośrodku terenu ograniczały miejsce dla nowej inwestycji do krawędzi szczytowego tarasu wzgórza po jego południowej i wschodniej stronie. W związku z tym odstąpiono od zasady, że kolegia wznosiły się zazwyczaj przy samym kościele, przylegając doń z jednej lub dwóch stron. Punktem centralnym układu był zwykle jeden lub dwa dziedzińce otoczone krużgankami, grupujące dookoła siebie cele klasztorne i sale szkolne. Na tych podstawach skomponowane zostały dwa najokazalsze kolegia jezuickie w Rzymie - Casa Professa przy macierzystej świątyni jezuitów Il. Gesu i Collegio Romano przy kościele San Ignazio. W przypadku gdy szczupłość miejsca nie zmuszała do zagęszczania zabudowań, mamy przykłady rozwiązań bardziej swobodnych. Tak na przykład zabudowania kolegium św. Ignacego w Pradze ciągną się długą linią wzdłuż ulicy. Ale i w takim razie istnieje przynajmniej jeden wirydarz klasztorny, przylegający bezpośrednio do kościoła. Dalszych przykładów dostarczyć może większość polskich kolegiów, m.in. w Wilnie, Poznaniu, Lwowie, Krakowie itd. W przypadku Nieświeża zabudowania klasztorne łączą się z placem kościelnym, ale nie przylegają bezpośrednio do kościoła. Ciekawym przykładem jest również małe kolegium w Chybiu, gdzie budynek klasztorny nie łączy się z kościołem i nie posiada dziedzińca. Zabudowania sandomierskiego kolegium nie mogły łączyć się z kościołem, ponieważ był to kościół parafialny. Dopiero po przekazaniu go na własność jezuitom połączono zachodnią część skrzydła głównego z kościołem piętrowym traktem, zamykając w ten sposób zespół gmachów od strony zachodniej. Według "I projektu" najbardziej "włoskiego", dziedzińce klasztorne skupione zostały tylko wewnątrz skrzydła głównego i otwierały się w kierunku południowym. Skrzydło wschodnie tworzyło tu mocno wydłużony budynek, który łączył się pod kątem rozwartym za skrzydłem głównym. Nie tworzy ono zamknięcia wewnętrznej przestrzeni klasztornej, będąc rzadkim rozwiązaniem wśród kolegiów jezuickich. To wyjątkowe odwrócenie kolegium od kościoła przedstawia się jako kolejna modyfikacja formy i umiejętność dostosowania się architektów zakonnych do zastanych warunków. W projekcie ostatecznie zrealizowanym zmieniono układ skrzydła głównego poprzez zredukowanie liczby dziedzińców i skupienie pomieszczeń mieszkalnych od strony południowej. Powstał dzięki temu budynek otwarty w kierunku północnym, obejmujący z trzech stron prostokątny dziedziniec oddzielony od placu kościelnego murem. Dzięki temu zabudowania kolegium otwarto w kierunku placu kościelnego, co stało się faktem po przejęciu kościoła jezuitów i rozebraniu muru oddzielającego dziedziniec skrzydła głównego. Od północy zespół kolegium wkrótce zamknął wzniesiony w I połowie XVII w. gmach Seminarium Duchownego.

na początek

Od zachodu, przed kościołem w linii budynku seminarium, wzniesiono figurę Franciszka Ksawerego, jezuity, patrona misji. Układ skrzydeł kolegium zakończonych formami pawilonowymi, obejmujący i otwierający się do głównego placu kościelnego, prezentuje pałacowo-rezydencjonalny typ architektury klasztornej. Zapoczątkował go Massimo Milanesi w niezrealizowanym projekcie dla kolegium w Jarosławiu (1576). W Sandomierzu elementem integrującym całość niezbyt regularnego założenia jest wysoka attyka. Późnorenesansowa attyka ma pewne analogie do wcześniejszej attyki dworu w Pabianicach, gdzie zastosowano podobny schemat kompozycyjny, z tym że w poszczególnych przęsłach znajdują się dwie lub trzy wnęki arkadowe. Wyjątkowość sandomierskiej attyki, w istocie schematycznej i prymitywnej, polega na zastosowaniu jej w gmachu klasztornym, jak i na pomysłowym ukryciu za jej potężnym fryzem kondygnacji użytkowej. Układ przestrzenny pomieszczeń skrzydła południowego sandomierskiego kolegium, tak w I jak i w II projekcie z XVII w., nawiązuje do układów spotykanych w większości kolegiów jezuickich. Na parterze trakty komunikujące pomieszczenia skupione wokół dziedzińców zostały rozwiązane w formie arkadowych krużganków. Przestrzeń na piętrze ponad krużgankami wykorzystano na szereg pomieszczeń, tworząc na piętrze układ dwuipółtraktowy. W skrzydle wschodnim - szkolnym na wszystkich kondygnacjach zastosowano układ półtoratraktowy z korytarzem od strony zachodniej, czyli placu kościelnego. Korytarze krzyżują się, biegnąc przez całą długość skrzydeł. Takie rozwiązanie spotykamy w kolegiach w Lublinie, Nieświeżu oraz projektowanych przez M. Milanesiego w Kolożwarze i Alba Julia. Zachowana w dwu kondygnacjach eliptyczna klatka schodowa, jak już wspomniano, jest pierwszym i odosobnionym rozwiązaniem na gruncie polskim. Umieszczenie jej jako głównych schodów w skrzydle szkolnym jest zgodne z zaleceniami współczesnych teoretyków architektury. Wzorniki eliptycznych schodów, choć inaczej rozwiązanych konstrukcyjnie, odnaleźć można u Palladia. Ten wybitny architekt i teoretyk sztuki włoskiego renesansu "opierał" biegi schodów na wysuniętych ze ścian kamiennych wspornikach. W Sandomierzu natomiast biegi i podesty wykonane zostały jako system przesklepień bez dodatkowego podparcia. Rozwiązanie to jest majstersztykiem sztuki murarskiej. Kościół św. Piotra w chwili pojawienia się w Sandomierzu jezuitów był wczesnogotycką bazyliką, przebudowaną w XIV i na początku XVI wieku. Ostatnie publikacje przyniosły więcej informacji na temat "jezuickiego" okresu w dziejach kościoła św. Piotra. Znakomitym źródłem jest odnaleziony w rzymskich archiwach projekt dwu ośmiobocznych kaplic przy kościele św. Piotra. Wykonał go w trakcie swojego pobytu w Sandomierzu w 1618 r. wspaniały architekt zakonu, Giacomo Briano. Kaplice ośmioboczne nie były w owym czasie często stosowanym rozwiązaniem. Były to budowle kopułowe, otwarte arkadowo do wschodnich przęseł nawy. Po zniszczeniach "potopu" kościół otrzymał sklepienia typu kolebkowego lub krzyżowego z podziałami na przęsła gurtami wyrastającymi z pilastrowych podziałów ścian. Należy sądzić, że i fasada zachodnia kościoła najpóźniej w latach 70. XVII w. otrzymała barokową formę, prawdopodobnie pozostającą w związku z realizacją fasady kolegiaty w II połowie XVII wieku. Niewątpliwie po przeniesieniu parafii z kościoła św. Piotra do kolegiaty, co ostatecznie i oficjalnie nastąpiło w 1714 roku i związane z tym "ogołocenie" kościoła z wyposażenia, dało początek generalnej przebudowy świątyni. Wydobywane z gruzów fragmenty głowic pilastrów i rzeźb noszą cechy XVIII-wieczne. Są to, jak na razie jedyni świadkowie barokowego wystroju kościoła wykonanego przez dobry warsztat kamieniarski.

na początek